piątek, 19 stycznia 2018

"Akcja Kwerkle" - piątki i szóstki czekają!


Od 1 do 28 lutego na wiedzy o kulturze trwać będzie "Akcja Kwerkle".
Wszystkich uczniów klas pierwszych chcących zdobyć dodatkową ocenę z aktywności na wiedzy o kulturze (w grę wchodzą tylko oceny bardzo dobre  i celujące) serdecznie zapraszam do udziału w zabawie.

Regulamin już wkrótce na Czwórce Kulturce i oczywiście na zajęciach WOKu.

czwartek, 11 stycznia 2018

Legenda odchodzi

    Andrea Pirlo jedna z Włoskich legend piłkarskich podjęłą jedną z najważniejszych decyzji nie tylko w swoim życiu ale i dla całego piłkarskiego świata. 39 latek przez wielu uważany jest za najlepszego środkowego pomocnika wszechczasów i nie są to nieuzasadnione opinie. W ciągu dwudziestu trzech lat profesjonalnej kariery rozegrał 570 spotkań w klubowej piłce zdobywając w nich 61 bramek do czego dołożył 116 występów w reprezentacji i 13 goli. Podczas tak długiej i bogatej w sukcesy kariery występował w najlepszych drużynach ligi włoskiej.

BRESCIA
   Karierę rozpoczął bardzo szybko bo już w wieku 16 lat rozegrał swój pierwszy mecz w profesjonalnej piłce i to właśnie tu rozpoczęła się jego niesamowita przygoda z piłką nożną. Mimo że w ciągu 3 lat spędzonych w klubie zagrał zaledwie 47 spotkań to pokazał że ma w sobie to coś, bo został on wykupiony przez jeden z najlepszych klubów ówczesnych czasów.

INTER MEDIOLAN
   Jego przygoda z tym topowym klubem nie wyglądała dobrze, Inter nie poznał się na młodym zawodniku, który nie dostawał szans na pokazanie swoich umiejętności w meczach, zagrał zaledwie 22 mecze co było nie dobre dla młodego zawodnika który chciał się pokazywać z jak najlepszej strony. Został wypożyczony do dwóch zdecydowanie słabszych zespołów, gdzie spisywał się na tyle dobrze, że wypatrzył go kolejny z wielkich Włoskich klubów.

AC MILAN
   To właśnie w Milanie Pirlo przeżył największy rozkwit swojej kariery, to właśnie Milanowi światowa piłka zawdzięcza tak wielkiego zawodnika. Rozegrał tu najwięcej meczy i spędził prawie połowę profesjonalnej kariery. W 284 meczach zdobył aż 32 bramki, a z Milanem zdobył niemal wszystko. Jest niekwestionowaną legendą tego klubu, zrobił dla niego naprawdę wszystko co tylko mógł. Po 10 latach spędzonych w Mediolanie, Andrea wdał się w konflikt z trenerem po czym klub nie przedłużył z nim kontraktu. Zapowiadał się koniec jego kariery ale wtedy zgłosił się po niego najlpeszy zespół we Włoskiej lidze który z każdym rokiem staje się coraz lepszy

JUVENTUS
   Jest to klub który potrafi zrobić niesamowite interesy i tak było również tym razem bo wielki Juventus zgłosił się jako pierwszy, a Pirlo bez wahania złożył swój podpis na umowie. To właśnie w Turynie Andrea przeżył swoją druga młodość, przyszedł do klubu mając 32 lata, a w tym wieku myśli się już powoli o zakończeniu kariery. Jednak nie było tak w tym przypadku, Pirlo grał jak z nut. Jego niesamowite zagrania i dośrodkowania ze stałych fragmentów gry często zamieniane były na bramki przez jego kolegów z zespołu. Sam Pirlo nie raz dał zwycięstwo swojej drużynie strzelając bardzo efektowne gole w najważniejszych momentach. Został wybrany najlepszym zawodnikiem ligi w 2014 roku. Rok później po przegranym meczu w finale Ligi Mistrzów, zapłakany gwiazdor Juve ogłosił że wyjeżdża z Europy a karierę zakończy za oceanem w Ameryce.

MLS
   Epizod za oceanem nie trwał długo, a dla samego zawodnika była złą decyzją. Miał zakończyć karierę z przytupem, a jego występy za oceanem miały odbijać się echem na całym świecie, jednak było zupełnie inaczej. Pirlo w Ameryce nie grał dobrze,  brakowało jego boiskowej elegancji, przemyślanych dokładnych podań i niesamowitych strzałów z rzutów wolnych. Legendarny Włoch podjął decyzje o zakończeniu kariery i w grudniu zagrał swój ostatni mecz.

Włoch osiągnął w futbolu wszystko co tylko mógł. Do swoich wielokrotnych i wybitnych sukcesów klubowych Pirlo może dopisać największe trofeum jakie można otrzymać wraz z reprezentacją w 2006 roku wygrali Mistrzostwa Świata w Niemczech. Jego dorobek jest niesamowity, a sam piłkarz przez większość kolegów z branży jest podziwiany i nie jeden chciałby osiągnąć tyle co wybitny Włoch.


środa, 10 stycznia 2018

Recenzja książki pt. "Początek wszystkiego"

Kiedy wydaje Ci się, że to już koniec, właśnie wtedy możesz być... na początku wszystkiego.


    Czasami wystarczy jeden moment, który zupełnie zmieni nasze życie. Taki los właśnie spotkał  głównego bohatera - Ezrę Faulknera - gwiazdę szkoły, popularnego, przystojnego i dobrze zbudowanego nastolatka. Wszystko wydarzyło się jednego wieczoru kiedy Erza wracał z imprezy. W wypadku samochodowym auto roztrzaskało mu kolano a jego dobrze zapowiadająca się kariera sportowa legła w gruzach, żeby tego było mało jego przyjaciele nawet nie raczyli go odwiedzić w szpitalu.

     Ale "nie taki diabeł straszny jak go malują" otóż ten wypadek otworzył przed nim drzwi na zupełnie nowy świat, którego dotąd nie zauważał. Spotkał Cassidy Thorpe - dziewczynę inną niż wszystkie, która jest dla niego niemałą zagadką. Cassidy wciągnęła Erzę do swojego niesamowitego świata, w którym nie ma końców są tylko nowe początki.

     Uważam tę książkę za godną polecenia. Poza wątkiem miłosnym, zostało opisanych w niej wiele zabawnych sytuacji, przygód z życia nastolatków oraz kwestia tego, że jedna chwila może mieć wpływ na całe nasze życie. Opowieść, która została przedstawiona na tle licealistów, przekazuje nam piękno wiary w lepsze jutro, w to, że nie warto poddawać się i warto walczyć o swoje marzenia. Chwile, które spędzamy na smutku, warto zamienić w momenty pełne nadziei i piękna. 

     "Początek wszystkiego" to książka autorstwa Robyn Scheneider i zarazem jej debiut literacki doceniony przez krytyków i czytelników na całym świecie. 

Recenzja filmu pt. "Najlepszy"



Premiera tego filmu w Polsce miała miejsce 17 listopada 2017 roku. Wcześniejszy film reżysera Łukasza Palkowskiego pod tytułem "Bogowie" postawił wysoko poprzeczkę następnym filmom. Zwiastun "Najlepszego" był bardzo obiecujący i tuż po jego obejrzeniu chciałoby się powiedzieć "..więcej!". Dlatego też w ostatnią sobotę wybrałem się do kina.

Film zrobił na mnie fenomenalne wrażenie i skłonił do refleksji. Został oparty na autentycznej ludzkiej historii głównego bohatera Jerzego Górskiego. Gra go kapitalnie Jakub Gierszał. Fragmenty filmu wiernie oddają rzeczywistość życia ludzi uzależnionych od nałogów, ludzi bez nadziei, bez perspektyw, bez pasji... Sam nasz główny bohater pokazuje swoją historią jak można powstać po upadku, ja nawet będąc na dnie można dzięki determinacji, konsekwentnej pracy i wsparciu drugiego człowieka możemy osiągnąć postawione cele.

Podsumowując, film "Najlepszy" oceniam bardzo wysoko. Super pokazuje,że w sporcie "Głowa jest fundamentem sukcesu" Polecam każdemu zobaczenie filmu.. Według mnie WARTO.!






Aktualne wystawy w Muzeum Narodowym

W Krakowie istnieje wiele muzeów, dlatego też każdy z nas może wybrać coś dla siebie pośród różnorodnych wystaw. Jest to świetna propozycja na spędzenie wolnego czasu, zwłaszcza w weekend. Ponadto uczniowie mogą w nich skorzystać ze zniżki. Zazwyczaj wystawy są otwarte przez kilka miesięcy, więc możliwość ich zwiedzenia jest w zasięgu każdego z nas. 
Jednym z najpopularniejszych krakowskich muzeów jest Muzeum Narodowe znajdujące się przy Alei 3 Maja 1. W Muzeum Narodowym do 2020 roku możemy podziwiać "Damę z Gronostajem" Leonarda da Vinci. Jedną z prezentowanych obecnie wystaw jest wystawa "Najjaśniejszym. Panegiryki i utwory pochwalne poświęcone królom i królowym polskim". Poza tym, w muzeum aktualnie możemy podziwiać obrazy Józefa Czapskiego, które tworzył od lat 30. do lat 80. XX wieku. Jedną z ciekawszych wystaw jest wystawa prezentująca pełną kolekcję dzieł jednego z najwybitniejszych polskich malarzy, Stanisława Wyspiańskiego. Wystawa posiada ciekawe odniesienie do historii Krakowa - miasta, z którym autor "Wesela" był związany. Do 21 stycznia miłośnicy architektury mogą w muzeum podziwiać wystawę pt. "Odwilż 56" dotyczącą prac architekta, Witolda Cęckiewicza. Październik 1956 roku był dość przełomowy dla tej dziedziny sztuki. Władysław Gomułka objął władzę, a architekci mogli tworzyć formy bardziej liberalne i odejść od estetyki socrealizmu. 
Jako mieszkańcy Krakowa powinniśmy mieć świadomość bogactwa instytucji kulturowych, które mają ciekawą ofertę, odpowiadającą wymaganiom każdego z nas.

„Początek jest końcem, a koniec jest początkiem”- recenzja serialu „DARK”

     
Patrząc na opis serialu, w którym występują słowa: „dreszczowiec”, „science-fiction”, „zaginięcie”, dzieci” pierwsze, co przychodzi na myśl, to to, że gdzieś to już było.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to po prostu niemiecka wersja „Stranger Things”.         Nic nowego, poza tym, że główny bohater nie jest w wieku gimnazjalnym i ma wyróżniającą się z tłumu żółtą kurtkę. Po oglądnięciu obu wymienionych wcześniej seriali stwierdzam, że nie ma bardziej mylnej pochopnej oceny (której ofiarą sama padłam, i przez chwilę miałam niechęć do oglądnięcia tego serialu).

„Dark” to pierwszy niemiecki serial wyprodukowany przez „Netflix”. Akcja  zeszłorocznej produkcji rozgrywa się w prawie współczesnych Niemczech, ponieważ na początku znajdujemy się w roku 2019. W pierwszych minutach serialu można już zobaczyć wspaniałe zdjęcia Nikolausa Summerera, a chwilę później wybitne jak dla mnie intro. 
Czołówka pod względem audiowizualnym jak i ogólnego nawiązania swoją formą do fabuły serialu zachwyca. Piosenka początkowa autorstwa Apparat i Soap&Skin sprawia wrażenie napisanej specjalnie po to . Połączenie zamiłowania obojga artystów do muzyki ambientowej i elektronicznej,  dało bardzo ciekawy w formie i harmonice utwór, który nie opiera się na samym głosie wokalnym i melodii mu towarzyszącej, która winna być uzupełnieniem wokalu, ale w sposób charakterystyczny dla ambientu skupia się tu uwagę na „muzyce otoczenia”, co czyni akompaniament jakby duetem i równoważnym elementem dla wokalu. Cała ścieżka dźwiękowa tej charakteryzuje się taką zalężnością. Momentami muzyka jest tak dobrym towarzystwem dla fabuły, że można by uznać ich niezaprzeczalną równość w kwestii wpływu na odbiór serialu. Ben Foster zręcznie wplata w pozornie proste tła melodyczne, brzmienia, które stopniowo wprowadzając coraz to bardziej narastający niepokój. Poza muzyką oryginalną, stworzoną na potrzeby serialu soundtrack tworzą utwory z lat 80, moim zdaniem też bardzo dobrze dobrane.

Kiedy piosenka początkowa i intro wprowadza nas już w klimat dowiadujemy się, o co tu chodzi.
 W niemieckim miasteczku Winden dochodzi do kolejnego już zaginięcia, (choć trafniejszym określeniem byłoby zniknięcie). Ukazują nam się podwójne życia bohaterów, którzy są członkami czterech rodzin zamieszkujących miasteczko. 
 W tle niedawny wybuch w Czarnobylu, elektrownia atomowa w Winden, jaskinie, piękne lasy i trochę ponury klimat. Z biegiem wydarzeń zaczyna okazywać się, że wszystko może być powiązane z podobnymi wydarzeniami sprzed 33 lat, które teraz się powtarzają. „Wczoraj, dziś i jutro nie następują po sobie kolejno, są połączone w nigdy niekończącym się cyklu” - to pierwsze słowa pojawiające się w zwiastunie, które prowadzą do pytań czy czas płynie linearnie, czy cyklicznie i czy nasze życie „idzie do przodu” czy „kręci się w kółko” i czy tak naprawdę cały czas wszystko się powtarza, i wpływa na siebie nawzajem.
W serialu pojawia się wiele takich pytań, i w niektórych momentach trzeba trochę pogłówkować, ale naprawdę warto. Przeplatają się tu różne sposoby postrzegania czasu, jak i teorie,  takie jak ta o powtarzalnym cyklu lunarno-solarnym i labiryncie czasu, z którego możemy nigdy nie wyjść.
Bardzo zachęcam do oglądnięcia ze względu wszystkie z wymienionych elementów jak i na każdy z osobna. Żeby przypadkiem nie zdradzić nic ważnego dla fabuły kończąc recenzję pozostawiam pytanie, które daje początek całemu zamieszaniu w Winden.

 „ Pytaniem nie jest „Gdzie?”,” Kto?”, „Jak?”. Pytaniem jest, „kiedy”?”


Recenzja płyty "Pitawal-historie kryminalne Krakowa w piosenkach"

"Pitawal" to studyjne nagranie recitalu pod tym samym tytułem. Utwory poruszają trudne i niepopularne w muzyce tematy. Cała płyta przez autorkę tekstów Patrycje Babicką  została  nazwana "koncertem 13 morderców i 578 ofiar", ponieważ każda z 13 piosenek opowiada o innym morderstwie na terenie Krakowa.
                Każdy utwór  jest bardzo indywidualny, a jednocześnie tak dobrze współgra z resztą. Na podstawie każdej z piosenek można by stworzyć osobny recital, ale ich połączenie tworzy spójną całość.  Cała płyta jest utrzymana w lekko mrocznej, lecz nie przytłaczającej atmosferze. Zawdzięczać to możemy autorom muzyki , czyli Piotrowi Krakowskiemu i Pawłowi Penarskiemu, którzy trudne historie zaskakująco połączyli  z noe-disco, popem czy balladowym rokiem.
                Znaczącą role odgrywa także tekst, którego autorem jest wcześniej wspomniana Patrycja Babicka. Na odnalezienie w krakowskich archiwach tych historii i stworzenie z nich piosenek poświęciła dwa lata. Żaden z tekstów nie mówi dosłownie o tym co się wydarzyło. Główna część histori jest schowana na zasłoną jednak nie na tyle mocno, aby osoba myśląca nie mogła jej rozchylić i odnaleźć ten ukryty sens. Powoduje to, że utwory stają się jeszcze bardziej ciekawsze. Nie można ich biernie słuchać. Trzeba poszukać tego co ukryte.
                Najważniejsze zostawiłam na koniec. Wokal. Anna Rokita, która występuje w roli głównej imponuje swoim talentem wokalnym. Jej umiejętność zmiany barwy głosu i techniki śpiewania budzą podziw. To właśnie jej głos przeprowadza słuchacza przez całą płytę i pozwala mu odczuć emocje jakie towarzyszą każdemu utworowi.

                Płyta jest idealna dla osób z lekko mroczną duszą, którzy nie boją się słuchać o zbrodniach, które jeszcze kilka, kilkanaście lat temu widniały na pierwszych stronach gazet. Tych z Was, których ta recenzja zainteresowała mogę zaprosić na oficjalny kanał płyty, a także do śledzenia strony Teatru Bagatela, w którym na żywo można usłyszeć cały recital.

Recenzja filmu pt. "Gwiezdne wojny - ostatni Jedi"

         14 grudnia ubiegłego roku odbyła się premiera filmu pt. "Gwiezdne wojny - ostatni Jedi". Był to jeden z najbardziej wyczekiwanych filmów. Ja osobiście po obejrzeniu siódmej części pt. "Gwiezdne wojny - przebudzenie mocy", którą uważam za przeciętną, byłem sceptycznie nastawiony do następnej, najnowszej  części. Do kina na ten film wybrałem się dopiero 2 tygodnie po premierze.
        Muszę przyznać, że jak dla mnie film był dosyć kontrowersyjny. Akcja goniła akcję i trzymała w napięciu. Myślę, że dla osoby, która lubi tego typu filmy jednak nie interesuje się zbytnio uniwersum "Gwiezdnych wojen", ten film mógł być naprawdę dobry. Jednakże mi jako osobie, która obejrzała wszystkie poprzednie części i zainteresowała się nimi, był to film dość przeciętny w porównaniu do innych części. Najbardziej przeszkadzała mi nieustanna walka Ruchu Oporu z Najwyższym Porządkiem i jej brak większego sensu. Uważam, że w tym wypadku reżyser Rian Johnson poszedł na łatwiznę kopiując dokładnie ten sam schemat walki Rebelii z Imperium w poprzednich częściach sagi. Myślę, że producenci nie mają już większego pomysłu na nią. Z drugiej jednak strony sceny batalistyczne i efekty specjalne były na najwyższym poziomie i to trzeba uznać za wielki plus tego filmu. Fantastyczne były dla mnie również postacie m.in. Kylo Ren'a (Adam Driver) czy Luke'a Skywalker'a (Mark Hamil).
        Podsumowując, uważam ten film za średni głównie ze względu na  brak głębszego rozmyślania nad fabułą, a także za jedną ze scen, która wydała mi się tak absurdalna, że aż komiczna. Jednakże polecam tan film dla osób, których najbardziej interesuje akcja a mniej fabuła.
 

Warto wydawać pieniądze z głową, nawet jeżeli mamy ich bardzo dużo

Wiele ludzi uważa, że kariera sportowa ma same plusy. Szybkie auta, ogromne domy, własna marka odzieżowa, kontrakty z różnymi klubami. Niestety nie każdy potrafi dobrze zagospodarować pieniędzmi.
Allen Iverson był uważany za najlepszego rozgrywającego w latach 2001 i otrzymał nagrodę najbardziej wartościowego zawodnika NBA. Był bardzo problematycznym dzieckiem ale miał ogromny talent do grania w koszykówkę. W lidze uniwersyteckiej został zauważony przez coacha z NBA i wieku 18 lat trafił do najlepszej ligi na świecie. Po paru miesiącach podpisał kontrakt z reebokiem. Okazało się, że Iverson jest jedną z tych osób, które jedynie wydają pieniądze zamiast mądrze je zainwestować. Obecnie jest zadłużony na ponad 800tys dolarów za nie płacenie alimentów.
Jego historia powinna być przestrogą  przed nieumyślnym wydawaniem pieniędzy.

wtorek, 9 stycznia 2018

Dlaczego nie można uciec z czarnej dziury?

Dlaczego nie można uciec z czarnej dziury?

Troszkę o ciekawszej części Astronomii.

Czarna dziura tak naprawdę nie jest dziurą. Oprócz tego nie jest nawet czarną. Teoretycznie jest to obszar w przestrzeni kosmicznej z niesamowicie dużą siłą grawitacyjną. Jest ona absolutnie niewidzialna, ale patrząc na kontrast między ciemnym kosmosem a światłem, padający w czarną dziurę wydaje się, że jest naprawdę czarna. 

Przyciągając się do czarnej dziury jest moment, w którym już się nie da z niej uciec. Jest to jej początek, nazywany horyzontem zdarzeń.

Horyzont zdarzeń - granica, gdzie się kończy przestrzeń kosmiczna, a zaczyna się czarna dziura. Nawet foton światła nie może uratować się od siły grawitacji czarnej dziury.

Jeśli cząstka trafia do horyzontu zdarzeń, po jakimś czasie trafi ona do osobliwości.

"Osobliwość (w astronomii) - jest to punk lub linia, gdzie przyspieszenie grawitacyjne lub gęstość materii są nieskończone."
źródło: Wikipedia 

W osobliwości nie działają zwykłe prawa i zasady fizyczne. Pojęcia "Czas" i "Przestrzeń" znikają.

Ale czemu siłą grawitacyjna jest na tyle duża, że czarna dziura może pochłaniać obiekty, które są o wiele razy większe od niej?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba wiedzieć jak pojawiają się czarne dziury.

[wprowadzenie]

Gwiazdy powstają w wyniku kompresji gazu w obłokach międzygwiazdowych składających się z wodoru. W centrum gwiazdy w wyniku reakcji jądrowych syntezuje się Hel i uwalnia się gigantyczna energia. Energia ta między innymi równoważy siłę grawitacji, która bez równoważenia skolapsuje gwiazdę. 

Ale w gwiazdach z masą wiele razy większą od masy słońca temperatura w jądrze pozwala na syntezę metali ciężkich. Różnica polega na tym, że podczas syntezy metali ciężkich nie wydziela się żadnej energii. 

Metale ciężkie kumulują się aż do momentu, w którym całe jądro będzie nimi wypełnione, wtedy równowaga między siłami znika, i siła grawitacji kolapsuje gwiazdę. W takim przypadku gwiazda gwałtownie zmniejsza swój rozmiar z prędkością równą 1/4 prędkości światła. Kolaps gwiazdy trwa mniej od sekundy.

Mimo, że rozmiary gwiazdy się zmniejszają, jej gęstość rośnie. 
Jeśli gwiazda jest wystarczająco masywna, jej gęstość może rosnąć do momentu aż stanie nieskończoną, to znaczy Osobliwością

W Internecie o czarnych dziurach jest bardzo dużo ciekawych informacji i hipotez.


   Recenzja filmu "Jak zostać królem"


"Jak zostać królem" to opowieść ukazująca historię księcia Yorku - Alberta (Colin Firth), który 
z powodu swej pozycji musi wygłaszać przemowy do ludu. Nie stanowiłoby to przeszkody, gdyby nie paraliżujący lęk królewskiego syna podczas wystąpień, jakim jest strach przed mikrofonem 
z powodu wady wymowy. Główny bohater nie tylko łatwo popada w gniew i chwile załamania, 
ale jest także obarczony presją wywieraną przez ojca i starszego brata.

Wszelkie próby leczenia się, podejmowane u najlepszych logopedów, nie przynoszą oczekiwanych skutków. Film nabiera tempa dopiero w chwili spotkania specjalisty - Lionela Logue 
(Geoffrey'a Rusha), który nietypowymi metodami opracowuje sposób wysławiania się przyszłego monarchy.

Ekranizacja nie posiada akcji o zawrotnej prędkości, jednak ogląda się ją bardzo przyjemnie, 
dzięki wspaniałej pracy aktorów, zdjęciom, scenografii, która umożliwia odczucie klimatu tamtych  czasów oraz oryginalnemu scenariuszowi, zawierającemu doskonałą stylistykę, ukazującą błyskotliwe dialogi oraz konwersacje.

Colin Firth utożsamiający się z Królem Jerzym VI świetnie oddaje kreację swojej postaci, stwarzając ją m.in. inteligentną i wiarygodną. Geoffrey Rush w roli Lionela Logue'a determinuje postać, 
która wspólnie z głównym bohaterem, tworzy zgrany duet, ukazując losy dwójki ludzi, wyznających całkiem inny system wartości. 
Na ekranie nie sposób nie dostrzec także świetnej gry aktorskiej Heleny Bonham Carter, która niemal perfekcyjnie oddała ciepły i sympatyczny charakter królowej Elżbiety, wcielając się właśnie w tę postać.

"Jak zostać królem" to nie tylko opowieść o walce z jąkaniem, przełamywaniem lęków czy strachu.
To historia przyjaźni, zaufania i lojalności dwóch mężczyzn pochodzących z różnych sfer: króla 
i terapeuty, która wydarzyła się naprawdę.

Produkcja Toma Hoopera to film znakomity, gdzie Cztery Oscary zdają się to potwierdzać.




piątek, 29 grudnia 2017

Dysocjacja zespołu The Dillinger Escape Plan



(Zdj. autorstwa ehorikaw )


Dziś w Nowym Jorku ostatni koncert zagra post-hardcore'owa (dokładniej mathcore'owa) legenda - The Dillinger Escape Plan. Dziś kończy się pewien rozdział w historii ekstremalnej muzyki. Przez 20 lat kariery, ten amerykański zespół zapisał się jako jeden z najodważniejszych, najgłośniejszych i najniebezpieczniejszych (zważywszy na szaleńczą koncertową energię) zespołów w historii. Wydając w 1999 roku debiutancki album Calculating Infinity, po raz pierwszy i chyba najbardziej szokujący wstrząsnęli światem. Nikt wcześniej nie podszedł do hardcore'u w taki sposób. Gatunek ten zwykle zrzekał się wszelkich wartości muzycznych, na rzecz wyrażania emocji w bezkompromisowy sposób. Dillinger jednak równie bezkompromisowo potraktował samą muzykę. TDEP sięgnął ze swoimi poszukiwaniami do podstawy - rytmiki. Następnie skomplikował ją w absurdalnie matematyczny sposób. Za sprawą tego zabiegu całemu światu ostatecznie zrodził się mathcore - matematyczny hardcore o metalowej podstawie brzmieniowej. Muzyka Dillingera była jak sen szaleńca, wprowadzony w życie z oszałamiającą pieczołowitością. Nadal jednak, w całym swoim zupełnie świeżym dla hardcore'u skomplikowaniu, stanowiła przede wszystkim szczery upust emocji. Prowadzący gitarzysta i początkowo główny wizjoner zespołu - Ben Weinman, zdradził, że ciężka muzyka była dla niego jedynym skutecznym sposobem walki z głęboką depresją. Ekstremalne dźwięki były zawsze tym, co pozwalało mu wyładować emocje. Wszystkie swoje absurdalne uczucia, nienawiść, strach, ból i obsesję przeistaczał w muzyczny absurd. Kilka lat później jego zespół oferował to oczyszczenie wyjątkowej grupie fanów. Potrafił przeistoczyć swoje emocje w wyjątkowy ładunek muzyczny. Eksploatował się w zakresie budowania słynnej matematycznej rytmiki, brzmiącej jak posiekane i odtworzone od tyłu odgłosy zacinającego się mechanizmu. Jednak czy najbardziej absurdalny natłok emocji nie "brzmi" podobnie? Sądzę, że bynajmniej nie stuka poczciwie w 4/4, bo nadawał by się wtedy do zrozumienia i prześledzenia, a następnie rozwiązania. Muzyki tego zespołu nie dałoby się nauczyć dokładnie na pamięć bez wniknięcia w zapis nutowy! Mathcore Dillingera już 20 lat ofiaruje nam wyjątkowy muzyczny strumień świadomości, z którym jednak nie każdy jest w stanie się utożsamić. TDEP jest zespołem, który w swoim potężnym ładunku, albo pozostaje częścią nas na zawsze, albo nigdy go nie pojmiemy, bo nie jest tym, czego nam potrzeba. 

Rozwój Dillinger Escape Planu oczywiście nie zatrzymał się na formulę z 1999... Po premierze debiutu, wokalista - Dimitri Minakakis, odszedł z zespołu, aby móc się poświęcić sztukom plastycznym (wykonał choćby okładkę późniejszego albumu zespołu - Option Paralysis). W międzyczasie muzycy nagrali jeden, ekstrawagancki minialbum z samym Mike'iem Pattonem w roli wokalisty. Z początkiem nowego milenium jednak musieli znaleźć pełnoetatowego krzyczącego. W tym celu udostępnili pozbawioną partii wokalnych wersję, ich pochodzącego z debiutu, utworu - 43% Burnt (link dla spragnionych ciężkich wrażeń), który do dziś pozostaje największą ikoną gatunku i symbolem przełomowości zespołu. Zadaniem potencjalnego przyszłego wokalisty było nagranie własnych partii. Dzięki temu "castingowi" drogi Bena Weinmanna i Grega Puciato (zaangażowanego wtedy w industrialowy projekt Error) przecięły się po raz pierwszy. Puciato zarejestrował dwie wersje wokalu. Pierwszą - w stylu Dillingera i drugą - w swoim własnym. Biorąc pod uwagę jak wiele napłynęło absurdalnych propozycji, stało się jasne, że Puciato jest nie tylko jedynym wyborem, ale i wyjątkową artystyczną osobowością. W jego stylu kluczowe były wpływy takich zespołów jak Nine Inch Nails, czy Faith No More. Tak drugi album - wydany w 2004 Miss Machine, stał się dziełem jednego z najbardziej kreatywnych duetów w historii nie tylko ekstremalnej muzyki (Weinmann - Puciato). Wydarzył się kolejny przełom. Dillinger już nigdy później nie był "tylko" ekstremalną formą wyładowywania ekstremalnych emocji, pełną krzyków i hałasu, o zaskakująco cennej, choć perwersyjnej treści muzycznej, lecz też oferował coraz więcej dojrzałych, artystycznych konceptów. Wszystko jednak na bazie szaleńczego, matematycznego warsztatu. Z czasem niesamowite stało się, jak muzycy bawili się swoim ekstremalnym bagażem, spacerując po bardziej wyważonych terenach. Greg Puciato na dobre zainkorporował do zespołu melodie i trochę nośnej rockowej energii, a Weinman coraz mocniej eksplorował tereny jazzowe. Pierwszym tak bardzo odbiegającym od hardcore'u utworem jest legendarne "Unretrofied" (link) z Miss Machine. Ten skomponowany przez Grega Puciato utwór posiadał tyle, praktycznie popowej nośności, że początkowo miał się ukazać pod innym szyldem. Jednak muzycy TDEP doszli do wniosku, że skoro wszystkim się podoba, to czemu nie opracować go dla zespołu. Tak uczynili. W ten sposób złamali kolejne muzyczne ograniczenia, które mogło się wydawać, że sobie postawili. W wyjątkowy sposób rozszerzyli swoją i tak niepowtarzalną stylistykę. Jak zawsze, takie zagranie musiało w pewnym stopniu podzielić fanów (zespół w rozbrajający sposób "skrytykował" tę sytuację w utworze "Farawell, Mona Lisa" z albumu Option Paralysis). W czasach Miss Machine dopiero co wyszli z hardcore'owego "domu", którym było Calculating Infinity, aby udać się na prawdziwą podróż kreatywnych poszukiwaczy.


W 2007 światu ukazał się trzeci album formacji - Ire Works. Znalazło się na nim jeszcze więcej inspiracji jazzem oraz grająca znaczną rolę polirytmiczna, nowoczesna elektronika. Ponadto słychać tu niezaprzeczalny rozwój muzyków, którzy stali się już absolutnymi profesjonalistami, jak nie jednymi ludźmi, którzy potrafiliby wykonywać swoją muzykę tak oderwaną od najbardziej szalonych wyobrażeń. Ire Works pozostaje najbardziej eklektycznym dokonaniem zespołu, posiadając przy tym swój spójny zamysł artystyczny i brzmienie. Znajdziemy na nim najbardziej złożone, a zarazem dojrzałe mathcore'owe miniatury w historii zespołu (Fix Your Face, Lurch), najsłynniejsze chwytliwe "przeboje" o niezaprzeczalnej wartości muzycznej (Black Bubblegum, Milk Lizard), a także dziwnie emocjonalną, elektroniczą trylogię o oszałamiającej treści (Sick on Sunday, When Acting As A Particle, When Acting As A Wave), oraz siedmiominutowe, oparte na jazzowym fortepianie Mouth of Ghosts (link), nieustannie nabierające emocjonalnego napięcia, aby eksplodując w poruszający sposób zakończyć album. Ire Works jest najbardziej przepełnione iskrzącymi pomysłami z dokonań zespołu, będąc jednocześnie jednym z dwóch najbardziej klimatycznych albumów zespołu oraz siedliskiem niezwykłych emocji.  Za sprawą tego albumu zostali okrzyknięci przez serwis Allmusic "Radioheadem metalcore'u" i na stałe zapisali się jako jedno z najciekawszych i najbardziej wpływowych zjawisk w historii muzyki rozrywkowej. Po tak niewiarygodnej propozycji zespół zdecydował się ponownie na odczuwalną zmianę stylu. Z resztą skomponowanie drugiego Ire Works wydaje się niemożliwością.

W 2010, z całkiem nowym albumem Option Paralysis, odnaleźli kierunek, będący po raz pierwszy uproszczeniem formuły stylistycznej i zredukowaniem kontrastów królujących na, ponownie podkreślę, spójnym Ire Works. Muzyka stała się znacznie bardziej organiczna, pełna dynamiki i melodii. Sądzę, że nie powinienem tu poddawać dogłębnej analizie tego albumu. Mijałoby się to z celem. Nieogarniona ekspansja stylistyczna osiągnęła kulminację na Ire Works. Kolejne albumy tylko bawiły się wszystkim tym, co muzycy osiągnęli wcześniej, ale w przeniesieniu na nową dojrzałość artystyczną. Option Paralysis zostało zadedykowane byłemu muzykowi formacji, sparaliżowanemu wskutek choroby. Spotkałem się z całym artykułem poświęconym wypadkom i innym nieszczęściom,  które przytrafiły się członkom zespołu. Zapisali się w historii także jako pechowcy wszech czasów. Byli mimo to nie do powstrzymania. Ostatni z incydentów miał miejsce w Polsce, w dniu zaplanowanego ostatniego koncertu w naszym kraju, który miał się odbyć w lutym tego roku w Krakowie. Tir wjechał  w autobus zespołu, który uległ nagłej awarii na autostradzie. Na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało. Niestety sprzęt muzyków został zniszczony. Przełożony, krakowski koncert odbył się w sierpniu.

Na kolejnym wydawnictwie - One of Us is The Killer (2013) muzyczna formuła stała się momentami  wręcz rozwleczona. Wiele z kompozycji posiada tu formę o powtarzających się segmentach (np. refrenach). Dla niejednego ten album stanowi szczyt dillingerowej dojrzałości. Jest wyraźnym celem rozwoju zespołu. Posiada mniej chaotycznej muzycznie treści, a za to opiera się na koncepcie. Całościowo poświęca się kontaktom międzyludzkim, tak chętnie przez zespół omawianym. Jest podróżą, której celem jest uświadomienie nam przewodniej prawdy. W rzeczywistości nigdy nie jest tak, że to jeden z nas jest zabójcą. Międzyludzkie spięcia wynikają zasadniczo z winy obu stron. Jest to album o największej ingerencji Grega Puciato, który jest tu autorem wszystkich tekstów.

The Dillinger Escape Plan zawsze kazał otwierać umysł. Początkowo głównie na percepcję rytmiki oraz hałaśliwego ciężaru, później na koncepty stylistyczne oraz wyjątkowy ładunek emocjonalny. W zamian oferował (i nadal będzie) wyjątkowe oczyszczenie, a nieraz inne spojrzenie na świat. Spotykałem się z wieloma historiami ludzi, dla których muzyka Dillingera stała się katalizatorem wielkich zmian w życiu. Mikstura wielkiego ciężaru, muzycznej dyscypliny, a także wrażliwości i szczerości jest energetycznym darem od wyjątkowych ludzi. Opowieść o tym niepowtarzalnym muzycznym zjawisku powoli zbliża się do kluczowego dziś końca. Ta wielka kariera nie tylko nie posiadała słabego momentu, ale i odznacza się wiekopomnym zakończeniem, które zwieńczy się dziś w Nowym Jorku, ostatnim z trzech finałowych koncertów. Początek końca miał miejsce jednak jeszcze w 2016, z premierą mistrzowskiego albumu "pożegnalnego". Muzycy wytoczyli dla nas propozycję będącą podsumowaniem swoich bezprecedensowych dokonań, w postaci najdłuższego i będącego najmocniejszą artystyczną wizją od czasu Ire Works, albumu - Dissociation. Jest on przepełniony artystycznym luzem i czysto wirtuozerską precyzją, a przede wszystkim charakterystycznym, sterylnym brzmieniem i swoim osobistym klimatem. Odznacza się też całkiem nowym aspektem, który nazwałbym elegancją, tak niezwykłą, szczególnie, że znowu mamy do czynienia z wysoce zagęszczonym mathcore'owe. Album trzyma odbiorcę w ciągłym zachwycie, zaskakując w każdej jednej minucie kolejnymi błyskotliwymi zagraniami. Nigdy nie wiemy, co czeka nas za moment, a każde kolejne zaskoczenie potęguje tylko uczucie niedowierzania i podziwu. Jest jedynym albumem Dillingera, którego słucham wyłącznie całościowo. Tylko wtedy roztacza tak wyraziste muzyczne środowisko, niepojęte w swojej wyrazistości. Posiada też najbardziej intymny ładunek emocjonalny i nieraz wraca do tematyki chorób psychicznych. Na Dissociation zespół osiągnął szczytowy, niewyobrażalny poziom, udowadniając po raz ostatni, że na gatunkowym tronie zasiada zupełnie sam. Zaoferował najbardziej emocjonalny album, który po zabraniu nas na przejażdżkę swoim ekskluzywnym roller coasterem doznań niezmiennie pozwala osiągnąć prawdziwe katharsis. Absolutnie szczególnym punktem albumu, z punktu widzenia dzisiejszych wydarzeń, jest jego samo zakończenie - tytułowe Dissociation. Jeśli po pojawieniu się tego utworu, po wszystkich przeżyciach, które daje album, słuchacz nie doświadcza gęsiej skórki, uczucia wypływania z ciała, a w ekstremalnych przypadkach napadów spazmtycznego płaczu, to cóż... wyraźnie nie jest człowiekiem. Jest to ostateczne pożegnanie, o którego muzycznej treści nie chcę się wypowiadać, aby nie burzyć zaskoczenia potencjalnego słuchacza. Zaznaczę tylko, że absolutnie brak tu gitar. Kiedy odpływa od nas ostatnie powtórzenie frazy "finding a way to die alone", wydaje się, że cały album trwał 5, może 10 minut, a może całe lata? Pozostawia odbiorcę w wykreowanym przez siebie świecie. Poza wszelkim czasem. Z samym zastanowieniem. Zastanowieniem nad drogą wybraną przez artystów. Nad ich "samotną śmiercią". Odejściem w momencie, gdy właśnie zdobyli najwyższy szczyt.
Mimo wszystko na usta cisną się ostatnie słowa ich kultowego Milk Lizarda: "THIS FEELS LIKE NEVERENDING". Muzyczny świat będzie tęsknić. Dziedzictwo przetrwa na zawsze. Niech tylko nie zrobią sobie dziś krzywdy. Podczas tej ostatniej, polirytmicznej eksplozji.


sobota, 25 listopada 2017

Zaproszenia na bloga wysłane!





Po wielu perypetiach, poszukiwaniach zaginionej listy, stworzeniu nowej listy, odnalezieniu starej... zostały w końcu wysłane do Was zaproszenia do współtworzenia bloga. 
Zasady "Lepszej oceny z WOKu" się generalnie nie zmieniają, tyle, że będą obejmować 8 miesięcy: od listopada do czerwca (z tym, że listopad - kreatywnie - będziemy kończyć na Czwórce Kulturce 3 grudnia!). 

Istnieje oczywiście możliwość publikowania pojedynczych postów w zamian za pojedyncze oceny z aktywności.

Zapraszam do publikowania i czekam na Wasze posty!

środa, 22 listopada 2017

SPRAWDZIAN!


Sprawdzian zbliża się wielkimi krokami, a wszystkim zależy, by oceny były pozytywne.

Abyście nie byli niczym nieprzyjemnie zaskoczeni, publikuję zakres wymagań na nasze pierwsze pisemne sprawdzenie wyniesionej przez Was z lekcji WOKu wiedzy:


Antropologiczny wymiar kultury – sprawdzian

Jakie tematy powtórzyć na sprawdzian? (czego nie wymieniam, tego powtarzać nie trzeba)


Na ocenę dopuszczającą trzeba:
  • ·         Umieć wymienić przynajmniej cztery dyscypliny naukowe zajmujące się kulturą
  • ·         Znać różnicę między potocznym a naukowym rozumieniem kultury i potrafić ją wyjaśnić
  • ·         Znać etymologię słowa „kultura” (wiedzieć skąd się wzięło i jakie jest jego podstawowe znaczenie)
  • ·         Umieć wymienić i pokrótce scharakteryzować KATEGORIE KULTURY
  • ·         Potrafić wyjaśnić pojęcia: wspólnota, warstwy społeczne, socjalizacja


Na ocenę dostateczną trzeba:
  • ·         Znać pojęcie „trzy tempa historii”
  • ·         Znać pojęcia ewolucjonizmu i dyfuzjonizmu historycznego
  • ·         Znać pojęcie społeczno-regulacyjnej koncepcji kultury Jerzego Kmity
  • ·         Wiedzieć jaka jest różnica między normą a dyrektywą
  • ·         Potrafić wyjaśnić czym są wzory kultury, wartości ostateczne, światopogląd
  • ·         Potrafić wskazać pojęcia naturalizmu metodologicznego i antynaturalizmu metodologicznego (przy podanych definicjach)
  • ·         Znać cechy religii jako dziedziny kultury
  • ·         Znać podstawowe pojęcia związane ze wspomnianymi na lekcjach religiami
  • ·         Umieć porównać magię i religię (podobieństwa – różnice)
  • ·         Umieć dopasować definicje do pojęć: kontekst, kontekstualizm, tekstualizm, intertekstualność, interpretacja, hermeneutyka (definicje będą podane)


Na ocenę dobrą trzeba:
  • ·         Potrafić rozpoznać użycie słowa „kultura” w  aspekcie atrybutywnym i dystrybutywnym we wskazanych zdaniach
  • ·         Potrafić wyjaśnić różnicę między filozofiami metafizycznymi a ideologiami politycznymi
  • ·         Znać prawo przyległości i prawo podobieństwa w koncepcji magii Jamesa Frazera
  • ·         Znać elementy magii wskazane przez Marcela Maussa
  • ·         Umieć wyjaśnić modele solidarności społecznej według Emila Durkheima


Na ocenę bardzo dobrą trzeba:
  • ·         Potrafić pracować z tekstem źródłowym odczytując jego przesłanie i umiejętnie formułować wypowiedź w odpowiedzi na polecenia do tego tekstu
  • ·         Znać pojęcia: strukturalizm, internalizacja, intersubiektywność
  • ·         Potrafić opisać znaczenie języka jako podstawowego systemu komunikacji międzyludzkiej


Na ocenę celującą trzeba:
  • ·         Potrafić zbudować poprawną językowo i merytorycznie krótką wypowiedź pisemną odnoszącą się do podanego problemu z zakresu kulturoznawstwa zawierającą własne przemyślenia



Zachęcam do przypomnienia sobie prezentacji z lekcji

(dostępne na blogu)

sobota, 11 listopada 2017

Projekt "Słowo w słowo - poetry is my language"



CO? Warsztaty literackie
DLA KOGO? Dla licealistów z krakowskich szkół średnich posługujących się językiem angielskim w stopniu komunikatywnym
KIEDY?: start już 14 i 15 listopada, finał w czerwcu 2018
WIĘCEJ INFORMACJI I ZAPISY: efoltyniak@biurofestiwalowe.pl
Miuosh, Jacek Dehnel, Jacek Podsiadło, Jacob Sam la Rose, Tobias SCHIRNECK Daniel Malchar, Katarzyna Trzeciak, Łukasz Jarosz, Kuba Przybyłowski... to tylko niektóre nazwiska prowadzących warsztaty w ramach międzynarodowego projektu "Słowo w słowo".

Uczniowie od listopada do maja uczestniczyć będą w serii warsztatów poetyckich, gdzie pod okiem poetów, krytyków literackich i raperów (także z zagranicy) będą uczyć się, jak świadomie wyrażać siebie poprzez słowo, rozwijać swój warsztat oraz szlifować umiejętności. Program zakłada także szereg prowadzonych przez pracowników kultury warsztatów, na których młodzież nauczy się, jak zaprogramować i zorganizować wydarzenia artystyczne. Finałem projektu "Słowo w słowo. Poetry is my language" będą samodzielnie zaprogramowane i zorganizowane przez jego uczestników wydarzenia, które staną się częścią programu OFF Miłosza, pasma festiwalu Miłosza, promującego młodych twórców i nowatorskie formy ekspresji poetyckiej.
Zajęcia odbywać się będą Centrum Kultury Podgórze, w każdą środę w godzinach 17:00-18:30.
Opis projektu znajdziecie TUTAJ
Formularz zgłoszeniowy znajdziecie TUTAJ

sobota, 4 listopada 2017

Ogólnopolski Konkurs Retoryczny

Od października realizujemy na WOKu szersze przedsięwzięcie "Sztuka mówienia", w ramach którego ćwiczyć będziemy dwa obszary: sztukę wystąpień publicznych i sztukę dyskusji. 
Aż do maja możecie podjąć na zajęciach "Wyzwanie Pecha Kucha" lub "Wyzwanie Speech" - jako indywidualne wystąpienie przed publicznością. A w zimie w każdej klasie pierwszej odbędzie się debata klasowa - by poćwiczyć nie tylko mówienie, ale i słuchanie siebie nawzajem :)


Tym bardziej ucieszyła mnie więc informacja o Ogólnopolskim Konkursie Retorycznym, którego etap rekrutacyjny trwa do końca roku kalendarzowego!



Harmonogram konkursu:
  1. 1 października – 31 grudnia 2017 roku
    Etap szkolny. Przesyłanie filmów z przemówieniami i wypełnionych kart zgłoszenia na adres mailowy Fundacji Akademia Retoryki (konkurs@akademiaretoryki.pl)
  2. 1 stycznia – 28 lutego 2018
    Praca jury, selekcja nadesłanych materiałów, wybór 10 finalistów
  3. 1 marca – 15 marca 2018
    Kontakt z finalistami, rozesłanie zaproszeń na galę finałową.
  4. 14 kwietnia 2018
    Warsztaty dla finalistów Konkursu. W ich trakcie uczestnicy będą doskonalić swoje umiejętności i poszerzą wiedzę z zakresu retoryki, komunikacji i wystąpień publicznych. Zajęcia poprowadzą najlepsi specjaliści w dziedzinie wystąpień publicznych, retoryki, przemawiania i kultury mowy.
  5. 15 kwietnia 2018
    Uroczysty Finał Konkursu Retorycznego.
Szczegółowe informacje znajdziecie na stronie konkursowej (link) oraz na stronie Facebookowej (link)